O miłości do imigrantów

Najważniejsza jest miłość, nakazuje przykazanie Boże. Zgadzają się z tym nawet heretycy, a i ateiści chętnie odwołują się do tego nakazu, choć z cielesnych i przyziemnych powodów. Dla katolików zaś jest to jakby mapa drogowa, wyznaczająca prawą ścieżkę między zasługą, lekkomyślnością, brawurą, lub nawet bezmysłem.

Oto, z przykazania miłości wynikają stosunki międzyludzkie. Święty Tomasz z Akwinu zauważa, że grzeszny i ograniczony człowiek nie jest w stanie świadczyć dobra wszystkim. Dlatego w pierwszej kolejności ma czynić dobro najbliższym, zaś innym w dalszej hierarchii.

I takież jest społeczne nauczanie Kościoła Katolickiego, bowiem Księga Wyjścia powiada: „Przybysza (advenae) nie będziesz gnębił”; oraz „Przechodniów (peregrini) nie będziesz uciskał”. Wyjaśnia to artykuł trzeci zagadnienia 105 Sumy Teologicznej: „Obcowanie ludzi z obcymi sobie może układać się w dwojaki sposób: pokojowo albo wrogo…” z czego wynika, że każdy naród ma prawo do decydowania, kogo z przybyszy można przyjmować. Jest to zasada dobra wspólnego.

Maksymilian Zamm

Dodaj komentarz