Póki my żyjemy?

Nowoczesne strategie wojenne dążą, jeśli to możliwe, do zwycięstwa nad wrogiem bez prowadzenia walki zbrojnej. Kraj napadnięty może nawet nie zauważyć, że jego rolnictwo uległo zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, a przecież niewypowiedzianą, cichą wojnę już przegrał. Jest to twórcze rozwinięcie doktryny starożytnego chińskiego stratega Sun Tzy.

Głównym celem agresji jest zatem przejęcie majątku narodowego, w tym ziemi cennej rolniczo i bogactw naturalnych, przejęcie prasy, radia i TV i ograniczenie rynku pracy do podrzędnych stanowisk w korporacjach międzynarodowych za stosunkowo niskie wynagrodzenie. Kolejnym elementem jest budowa silnego aparatu przymusu, rozwinięcie propagandy, czasem wprowadzenie własnych/obcych wojsk, jeśli spodziewany jest silny opór społeczności zaatakowanej. Całość uzupełnia biologiczne niszczenie ludności podbitej, demoralizacja i dezintegrowanie społeczeństwa, walka z prawdziwą wiarą, zlikwidowanie edukacji i ochrony zdrowia, wprowadzanie aborcji, zboczeń…

Jeśli komuś skojarzy się to z sytuacją w naszym kraju, to niewątpliwie będzie taka refleksja jak najbardziej prawidłowa. Prawem i ustawami zarządzają korporacje. Policja zbroi się na potęgę, a liczba funkcjonariuszy już prawie dorównuje liczebności naszej armii. A coraz więcej restrykcyjnych przepisów, jak choćby policyjne mandaty nakładane wbrew nawet prawom konstytucyjnym obywateli, to już tylko drugorzędny sygnał, że wojnę przegrywamy.

Maksymilian Zamm

Toruń, 13 listopada 2019, godz. 7:49, Dolina Marzeń. Pojazd z urządzeniami służącymi do podsłuchu rozmów telefonicznych?

Dodaj komentarz