Smartfon obowiązkowy

Chińska wersja oficjalna głosi, że do zakażenia wirusem doszło na targu od nietoperza, czy może łuskowca. Wersja oficjalna amerykańska podaje, że wirus wymknął się z wojskowego laboratorium. Niewątpliwie, obie są prawdziwe, a zgodnie z zapowiedzią polskiego Ministerstwa Zdrowia, wydarzenia się powtórzą na jesieni.

Zajmujący się również polityczną socjologią, amerykański językoznawca, Noam Chomski, przedstawił proste reguły dla polityków, jak sterować społeczeństwem. Aby coś niepopularnego wprowadzić, należy pod jakimkolwiek pretekstem „dokręcić śrubę”, a później ją lekko „poluzować”, a nadto jeszcze coś zapowiedzieć, jako nieuniknione, ale że to nie teraz , tylko w przyszłości. Rozważania teoretyczne testuje się na nas samych, gdy rząd zakazuje wszystkiego, a następnie zezwala na parki i lasy, ale już zapowiada ścisłą inwigilację, choć nie teraz, tylko na jesieni.

Urzędnicy od cyfryzacji zachęcają do pozbycia się resztek anonimowości, instalowania w telefonach oprogramowania śledzącego i rejestrującego, z kim i jak długo posiadacz tego urządzenia spotykał. Dla naszego dobra otworzono hipermarkety, choć nie kościoły. A smartfony już same wskażą, w których katakumbach spotykają się wierni zgromadzeni wokół niereformowalnych księży.

Maksymilian Zamm

Dodaj komentarz