Rozmyślanie na …

… XVI. NIEDZIELĘ PO ZIELONYCH ŚWIĄTKACH.

Człowiek chory na puchlinę i pyszny chrześcijanin.

A oto człowiek niektóry opuchły był przed nim. — Łuk. 14, 2.

Człowiek chory na puchlinę, o którym opowiada Ewangelia, jest figurą chrześcijanina, który się daje opanować jakiejś namiętności, szczególniej zaś pragnieniu czci u ludzi. — i rzeczywiście, pyszny nigdy nie zaznaje spokoju, widzi bowiem, iż otoczenie nie obchodzi się z nim tak, jak on sobie wyobraża, że powinno się z nim obchodzić. Jeśli na nieszczęście i my jesteśmy dotknięci tą duchowną puchliną, przypomnijmy sobie P. Jezusa, który z miłości ku nam stał się ostatnim z ludzi, i zawstydzeni swą pychą, mówmy: „Jezu, cichy, Serca pokornego, uczyń serce moje według Serca Twego”.

PONIEDZIAŁEK.

Jaką gorliwość o zbawienie dusz winni posiadać zakonnicy.

Pomagaj bliźniemu według możności twojej. — Ekl. 29, 27.

Kto bardzo kocha P. Boga nie zadowala się tym, iż sam Go miłuje, lecz chciałby wszystkich pociągnąć do Jego miłości. Zresztą czyż może być większa chwała dla człowieka nad tę, że może być współpracownikiem P. Boga w wielkim dziele zbawienia dusz? Odpowiadajmy więc naszemu wzniosłemu powołaniu i zapalajmy się coraz bardziej świętą żarliwością — ratowania dusz naszych bliźnich; do tego celu kierujmy wszystkie nasze starania. Tak postępując, gdy pomagamy duszom naszych bliźnich, równocześnie zapewniamy sobie wieczne zbawienie, owszem wysoki stopień w niebie.

WTOREK.

Winniśmy się obawiać, abyśmy po pierwszym grzechu nie zostali odrzuceni.

Synu, jeśliś zgrzeszył, nie przydawaj drugi raz, ale i za dawne proś, aby ci były odpuszczone. — Ekl. 21, 1.

Nie ma takiego szaleńca, który by przyjął truciznę, mówiąc: „Może lekarstwa mnie uleczą”, a jednak tylu szaleńców skazuje się na śmierć duszy, w nadziei, iż później zostaną wyzwoleni. Ty bądź przynajmniej mądrym i jeśli w przeszłości byłeś grzesznikiem, o ile bardziej obrażałeś P. Boga, tym bardziej lękać się winieneś; może bowiem ten grzech, jaki jeszcze popełnisz, przeważy na szali sprawiedliwości Bożej, a wówczas już nie będzie dla Ciebie przebaczenia. Iluż dostało się do piekła w owej właśnie chwili, gdy zażywali jakiejś zakazanej przyjemności.

ŚRODA

O domu wieczności.

Pójdzie człowiek do domu wieczności swej. — Ekls 12, 5.

Mylimy się, nazywając naszym domem dom, w którym obecnie mieszkamy. Domem naszego ciała będzie niezadługo grób, w którym ono pozostanie aż do dnia sądu ostatecznego; domem zaś naszej duszy będzie niebo lub piekło i tam będzie ona pozostawała przez całą wieczność. Powiedz mi: Gdyby P. Bóg na ciebie w tej chwili śmierć zesłał, czy niebo czy też piekło stałoby się mieszkaniem twej duszy?… Pomyśl, iż tylu nie chciało wierzyć, że się potępią, a jednak obecnie płoną w przepaściach piekielnych.

CZWARTEK.

Msza św. jest wielkim środkiem do pozyskania łask Bożych.

We wszystkim staliście się bogatymi w nim. — I Kor. 1, 5.

Choć P. Bóg zawsze jest gotów swych łask nam udzielać, jednakże podczas Mszy św. użycza ich z większą hojnością na prośby kapłana, które nabierają tym większej wartości dzięki modlitwom P. Jezusa, głównego ofiarnika. Sami Aniołowie wyczekują czasu Mszy św., aby tym skuteczniej za nas się wstawiać; czego wówczas się nie uzyska, z trudnością otrzyma się w innym czasie. Jakież skarby zasług możemy otrzymać, odprawiając Msze św. pobożnie, lub jej słuchając.

PIĄTEK.

Życie P. Jezusa było pełne cierpień.

Wielkie jest jako morze skruszenie twoje; któż cię zleczy? — Treny 2, 13.

Życie P. Jezusa było pozbawione wszelkiej pociechy; cierpienia bowiem, jakie miał ponosić, zawsze stały przed oczyma Jego duszy. Jednakże nie tyle sprawiał Mu boleści widok cierpień, jakie Go czekały, niż widok grzechów, które ludzie mieli popełnić, i wieczna ich zguba, jaką przez swe grzechy mieli na siebie sprowadzić. Jeśli więc spadną na nas cierpienia, ufajmy i łączmy nasze krzyże z cierpieniami P. Jezusa. Pamiętajmy jednak, iż grzesząc, przyczyniamy się do tego, że najukochańsze Serce Jezusowe jest tak zbolałe i opuszczone.

SOBOTA

N. P. Maryja jest nadzieją wszystkich.

We mnie wszystka nadzieja żywota i cnoty. — Ekl. 24, 25.

Król niebios niezmiernie pragnie ubogacić nas swymi łaskami, ponieważ jednak do tego z naszej strony konieczna jest ufność, aby jej nam użyczyć, dał nam za Matkę i orędowniczkę swą własną Matkę. — Udzielił Jej też władzy, by mogła nas wspomagać. Dlatego P. Bóg chce, abyśmy w Najśw. Dziewicy złożyli całą nadzieję swego zbawienia i wszelakiego naszego dobra. Jakże więc powinniśmy być wdzięczni za dobroć Bożą, jaką ufność winniśmy pokładać w Maryi!

św. Alfons Maria de Liguori

Dodaj komentarz