Rozmyślania na …

… XIV. NIEDZIELĘ PO ZIELONYCH ŚWIĄTKACH.

Dwaj panowie i dusze oziębłe.

Żaden nie może dwom panom służyć. — Mat. 6, 24.

Dusze oziębłe, jak się zdaje, chcą służyć równocześnie Bogu i światu; Bogu przez unikanie grzechów śmiertelnych, światu — przez lekceważenie sobie dobrowolnych grzechów powszednich. Toteż do tych biednych złudzonych dusz odnosi się, co P. Jezus powiedział w dzisiejszej Ewangelii: „Żaden nie może dwom panom służyć, bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował, albo przy jednym stać będzie, a drugim wzgardzi”.

PONIEDZIAŁEK.

O umartwieniu wewnętrznym.

A którzy są Chrystusowi, ciało swe ukrzyżowali : namiętnościami i pożądliwościami. — Gal. 5, 24.

Jest pewne, że namiętności, o ile są kierowane przez rozum i roztropność, nie przynoszą duszy szkody, owszem są dla niej pożyteczne. I przeciwnie, o ile one nie są trzymane na wodzy, sprawiają, nieobliczalne szkody: zaciemniają umysł, tak iż ten nie umie rozróżnić, co złe, a co dobre. Z tego powodu mistrze życia duchownego tak bardzo polecają umartwienie wewnętrzne. Jeśli nie chcemy, by nasze namiętności nas opanowały, zbadajmy się, jaka namiętność najpotężniej w nas się odzywa i czyńmy wszystko możliwe, by ją stłumić. Najlepszym do tego środkiem — modlitwa.

WTOREK.

Z każdą chwilą zbliżamy się do śmierci.

Wszyscy umieramy i jako wody rozciekamy się w ziemię, które się nie wrócą. — II Kr. 14, 14.

To pewne, że wszyscy jesteśmy skazani na śmierć. Wszyscy rodzimy się z sznurem na szyi i z każdym krokiem coraz bardziej zbliżamy się do grobu. Jakimże byłoby to szaleństwem, wiedzieć, iż trzeba umrzeć, wierzyć, że od chwili śmierci zależy wieczność szczęśliwa lub też nieszczęśliwa, a pomimo to nie myśleć o uporządkowaniu rachunków sumienia i używaniu środków, by dobrą śmierć sobie zapewnić. Litujemy się nad tymi, którzy umierają bez przygotowania, czemuż jednak sami się narażamy na toż samo nieszczęście? Kto wie, czy to nie jest już ostatni rok naszego życia?… Kto wie, czy jutro z łóżka wstaniemy?

ŚRODA.

O wieczności piekła.

I pójdą ci na mękę wieczną. — Mat. 25, 46.

Wieczność piekła to nie możliwość tylko, lecz prawda wiary, stwierdzona przez Boga na tylu kartach Pisma św.; powiada ono, iż biedni grzesznicy, raz wtrąceni do piekielnej przepaści, będą tam ponosić katusze przez wszystkie wieki. Gdyby kto za jednodniową przyjemność chciał cierpieć przez lat trzydzieści w więzieniu, uważalibyśmy go za szaleńca. Lecz o ileż większym byłoby nasze szaleństwo, gdybyśmy za chwilę nędznej przyjemności sami się skazywali na wiekuisty ogień? na karę utraty najwyższego Dobra, jakim jest Bóg?

CZWARTEK.

P. Jezus w Przenajśw. Sakramencie przyjmuje wszystkich o każdej godzinie.

Na głos wołania twego, skoro usłyszy, odpowie tobie. — Iz. 30, 19.

Królowie ziemscy nie zawsze udzielają posłuchania; często się zdarza, iż gdy kto chce być przyjęty przez władcę, dworzanie rozkazują mu przyjść innym razem, gdyż król w danej chwili nie przyjmuje. Inaczej czyni P. Jezus: przyjmuje wszystkich o każdej godzinie. Dlatego kościoły stoją otwarte. Czemuż, mając szczęście mieszkania w pobliżu pałacu P, Jezusa, nie korzystamy z Jego łaskawości, by przedkładać Mu nasze potrzeby i prosić Go o łaski!

PIĄTEK.

P. Jezus doznaje zniewag, jakby był ostatni z ludzi.

Widzieliśmy go… wzgardzonego i najpodlejszego z mężów. — Iz. 53, 3.

Stała się na ziemi rzecz zdumiewająca: Syn Boży stał się człowiekiem z miłości ku ludziom: ci zaś Nim wzgardzili, jakby był ze wszystkich najnędzniejszy; obchodzono się z Nim jak z szaleńcem, bluźniercą, jak ze złoczyńcą, który zasłużył na tysiąc śmierci. Padnijmy w duchu na twarz przed tak sponiewieranym Panem, dziękujmy Mu za wszystko, co za nas wycierpiał, pocieszajmy Go przez naszą skruchę za wszystkie zniewagi, jakie Mu wyrządziliśmy, i powiedzmy P. Jezusowi, iż z miłości ku Niemu chcemy od dzisiaj znosić ze spokojem boleści, upokorzenia i wzgardę.

SOBOTA

Męczeństwo N. P. Maryi u stóp krzyża.

Stała podle krzyża Jezusa Matka Jego. — Jan 19, 25.

Powyższymi słowy św. Jan wyraził, iż o męczeństwie Maryi na Golgocie więcej powiedzieć nie można; wystarczy wspomnieć, że stała pod krzyżem i patrzyła na umierającego Jezusa, a zrozumiemy, iż boleść, jakiej doznała z tego powodu, była tak wielka, że z żadną inną porównać jej nie można. Co szczególniej trapiło serce Maryi, to świadomość, że przez swą obecność pod krzyżem powiększała jeszcze cierpienia Jezusa i że krew Boża Jej Syna stanie się dla wielu ludzi przyczyną tym straszliwszego potępienia. Jeżeli Jezus i Maryja, będąc niewinni, tyle wycierpieli z miłości ku nam i my nie wzdragajmy się coś wycierpieć z miłości ku Nim i na zadośćuczynienie za swe grzechy.

św. Alfons Maria de Liguori

Dodaj komentarz