Kult kargo

W czasie II wojny światowej Amerykanie zakładali lotniska wojskowe w odległych od cywilizacji miejscach, co przyczyniło się do tak zwanego kultu kargo. Tubylcy zauważyli związek zapalanych świateł lotniskowych z przylotem transportowców. Sposób wydawał się dobry, wystarczyło postawić samolot, lub coś, co go przypominało, zapalić ognisko i czekać na kargo.

Wiara ta, wprawdzie prymitywna, ale wydała się na tyle atrakcyjna, że zawitała i w centrum naszego Kontynentu. Władze zapalają zielone światła dla zachodnich koncernów, budują specjalne strefy handlowe dla kapitału i technologii, wyzbywają się dóbr naturalnych. Wszystko to ma postawić kult kargo na Europejskim poziomie.

I stały się czasy, gdy jako niewolnicy materii kupujemy elektrozłom z Azji i paciorki z Afryki. Nadto importujemy wraz dary umysłowe różnych mniejszości obyczajowych, czy umysłowych i żadne dziwactwo zaskoczyć nas nie może. Pozostaje tylko zaduma, że wcześniej przodkowie, pełni gorliwej miłości, troszczyli się o zbawienie własne i innych, następne pokolenia marzyły już tylko o zdobywaniu świata, a dzisiejsza generacja walczy zaledwie o błyskotki…

Maksymilian Zamm

Dodaj komentarz