O błyszczących posadzkach parlamentu

Otrzymuję od różnych zacnych organizacji społecznych prośby o podpisanie petycji, lub wsparcia jakiegoś działania… Bo władze wprowadzają szkodliwą technologię G5, bo prokuratura oskarżyła artystę o utopienie marzanny; bo kogoś innego o spalenie kukły — i tym podobne. Podpisuję, żeby nie wyjść z wprawy, choć zdaję sobie sprawę, że wszystkie te apele, inicjatywy obywatelskie i protesty trafiają do sejmowego kosza, a ważniejsze – nawet do sejmowej niszczarki.

Pokazała to już dawno praktyka, którą wspiera „teoria spiskowa”, że za decyzjami władz stoją lobbiści i „kaska”. Zresztą, niespłacalny już dług naszego kraju wzrasta w tempie niewyobrażalnym. Więcej, sam pierwszy minister przyznał, w chwili szczerości, że Polska należy do kogoś innego, choć go nie wymienił z imienia.

Toż i ów tajny właściciel stoi pod władzą wyższą, jako niewolnik diabła Mammona. A silny to demon i bezwzględny, zajmujący ponoć wysokie, trzecie miejsce, w hierarchii piekielnej. To o nim poeta pisał w „Boskiej komedii”, że nawet jeszcze przed swoim upadkiem chodził zgarbiony od wpatrywania się w złote posadzki niebiańskiego pałacu.

Maksymilian Zamm

Dodaj komentarz